To był jeden z tych pięknych meczów, kiedy rywalizacja odbywa się na dwóch płaszczyznach: zarówno na boisku, jak również na trybunach. Szczerze mówiąc mnie bardziej pasjonował ten drugi pojedynek, dzięki któremu spotkanie zyskało oprawę godną niejednego klubu rozgrywającego swoje mecze w wyższych ligach. Co prawda wiedziałam, że jeśli wybiorę się akurat na ten mecz IV ligi opolskiej to z pewnością będę mogła liczyć na dobre widowisko kibicowskie, ale przyznaję – nie wiedziałam, że będzie aż tak konkretnie!
NKS Start Namysłów – TS Chemik Kędzierzyn Koźle
To jedno z tych spotkań, na których trybuny nawet w tych mniejszych miejscowościach ożywają, a mobilizację do stworzenia świetnego kibicowskiego widowiska widać w całym mieście. W 17-tysięcznym Namysłowie, choć pogoda nie sprzyjała, na meczu pojawiło się 400 kibiców, w tym około 100 gości. Całe miasto zostało przez lokalnych fanów oplakatowane, dodatkowo w mieście można było zobaczyć również kilka solidnych banerów.


Również i mnie nie mogło zabraknąć na takim kibicowskim hicie wiosny w IV lidze opolskiej. Sama droga do Namysłowa zajęła mi trochę czasu. Co prawda miasto to jest oddalone ode mnie jakieś 70 km, ale jadąc tam publicznym transportem musiałam pokonać ich aż 130 (trasa przez Wrocław). Mimo wszystko zdecydowanie było warto 🙂
Kibice obu stron nie zawiedli oczekiwań pokładanych w nich przed tym meczem. Dość licznie jak na mecz wyjazdowy przyjechali fani klubu z Kędzierzyna-Koźla i zaprezentowali się na nim całkiem nieźle. Mimo wszystko znakomita atmosfera tworzona była przede wszystkim przez kibiców namysłowskiej drużyny. Ich nieustanny doping przez cały mecz oraz oprawy, zwłaszcza te z pirotechniką (tak rzadko spotykane na tym poziomie rozgrywkowym), na pewno pomogły ich zawodnikom poczuć się pewniej w starciu z rywalami. Takie kibicowskie atrakcje na tym szczeblu widziałam pierwszy raz, zobaczcie sami:




Sportowe emocje
Co ciekawe podczas tego meczu, w podstawowej jedenastce Startu Namysłów wybiegło aż 10 wychowanków tego klubu (a 14-tu na boisku licząc z tymi, którzy weszli z ławki rezerwowych). Myślę, że nawet na tym poziomie rozgrywkowym to dość rzadka sytuacja. Szczęśliwie konsekwentna gra tych zawodników doprowadziła do zasłużonego zwycięstwa i zakończyła się wynikiem 2:0. W przypadku meczu z Chemikiem – to pierwsza wygrana od 23 lat zespołu z Namysłowa, dlatego tym bardziej cieszyło lokalnych kibiców przełamanie tej fatalnej serii. W dodatku trzeba zauważyć, że sytuacja Startu w lidze nie należy do najlepszych, dlatego takie zwycięstwo na inaugurację wiosny na pewno daje dużą nadzieję na poprawę wyników w tej rundzie i utrzymanie się w lidze. Tego z całego serca życzę namysłowskiej drużynie, bo to jeden z tych klubów, które swoją historią i pielęgnowaną tradycją zasługują na powrót do czołówki klubów w województwie.
Klub z tradycjami
Skoro mowa o historii, podzielę się z Wami kilkoma ciekawymi faktami, o tym jak jeszcze jakiś czas temu ten klub dużo znaczył i całkiem nieźle mieszał w polskiej piłce. Start Namysłów bez wątpienia należy do najbardziej zasłużonych opolskich klubów piłkarskich. Jest jednym z 6-ciu klubów na Opolszczyźnie, które mogą się pochwalić występami na zapleczu Ekstraklasy (przez 3,5 sezonu w latach 1995-98). Pozostałe z nich to: Odra Opole, Małapanew Ozimek, Chemik Kędzierzyn-Koźle, Włókniarz Kietrz i MKS Kluczbork. We wspomnianej II lidze (obecnie I liga) zespół z Namysłowa rozegrał 113 meczów (40 zwycięstw, 36 remisów, 37 porażek, bramki 135-117).
Co ciekawe, najważniejszym i najczęściej wspominanym meczem w historii Startu Namysłów był pucharowy pojedynek z Legią Warszawa. W 1/16 finału namysłowianie ulegli naszpikowanym gwiazdami legionistom 0-1. Mecz był bardzo zacięty, a czerwono-czarni zmarnowali wiele sytuacji bramkowych. Na meczu tym pojawiła się rekordowa w historii Namysłowa publiczność w liczbie 5000 kibiców! Zdobywca jedynego gola w tym spotkaniu – Wojciech Kowalczyk – po latach w swojej książce wspominał, że „(…) jechali z nami jak z amatorami, ja przypadkiem bramkę strzeliłem i wygraliśmy 1:0, a powinniśmy przegrać 1:8”. O tym, jakim „Dream Teamem” dysponowała wówczas Legia świadczy jej skład: Szczęsny – Mandziejewicz, Ratajczyk, Kruszankin, Jałocha, Jóźwiak, Pisz, Dziekanowski, Fedoruk (65.Bayer), W.Kowalczyk, Michalski. Trener: Janusz Wójcik. Nieźle, prawda? 🙂
Dodatkowo warto wspomnieć, że w swojej historii Start Namysłów rozegrał oficjalne mecze z sześcioma klubami, które mają w dorobku tytuł Mistrza Polski. Były to: Legia Warszawa, Ruch Chorzów, Śląsk Wrocław, Warta Poznań, Polonia Bytom i Szombierki Bytom.

To była dla mnie idealna sobota – najpierw mecz w Namysłowie (IV liga), później kolejny w Kluczborku (I liga), bardzo pozytywne kibicowskie akcenty, a do tego wszystkiego piwo z lokalnego browaru! Już się nie mogę doczekać kolejnych tego typu weekendów 🙂
„W starym Piasta Grodzie, gdzie najlepsze piwo jest,
jest taka drużyna co się zowie NKS!”
PS. 1. Jeśli kogoś zainteresowała historia klubu z Namysłowa polecam zajrzeć: www.startnamyslow.pl
PS. 2. Przy organizacji tego wypadu bardzo pomógł mi jeden z czerwono-czarnych fanatyków – dzięki wielkie raz jeszcze! 🙂
Obszerniejsza galeria:






















