Ostatnio wspominałam wam, że bardzo rzadko moje wypady meczowe są zaplanowane z dużym wyprzedzeniem. Często zdarza się tak, że szukam czegoś na trasie przy okazji innego wyjazdu. Tak było i tym razem. Do malowniczej czeskiej miejscowości Velké Losiny wybrałam się wracając z wypadu do Długopola Zdroju. Szukałam jakiegoś meczu w miejscowości, o którą moglibyśmy zahaczyć po drodze i choć tak zupełnie po drodze nie było, bo trochę nadrobiliśmy, to jak sami zobaczycie na zdjęciach – zdecydowanie było warto 🙂
Bystrzyca Kłodzka w sobotę
Zanim znalazłam się w Czechach, spędziłam dzień w Długopolu Zdroju i mimo że był to wyjazd zupełnie niezwiązany z piłką, nie mogłam sobie pozwolić na niezobaczenie jakiegoś meczu w okolicy. Tak się złożyło, że tego dnia (22.10.2016) pobliska Polonia Bystrzyca Kłodzka mierzyła się z Tęczą Ścinawka w rozgrywkach A klasy. Mecz zakończył się wysokim zwycięstwem gospodarzy, którzy pokonali przyjezdnych aż 7:2.
Velké Losiny w niedzielę
W niedzielę (23.10.2016), czyli dzień powrotu do domu, na szybko zaczęłam szukać opcji na jeszcze jeden mecz podczas tego weekendu, tym razem gdzieś w Czechach, ale tak aby był w miarę blisko od polskiej granicy. Udało się znaleźć spotkanie w miejscowości Velké Losiny, w której nigdy wcześniej nie miałam okazji być. Nie udało mi się nawet znaleźć jakichś informacji o samym klubie ani zdjęć stadionu, więc był to typowy wyjazd „w ciemno” – teoretycznie nie miałam pojęcia czego się mogę spodziewać. Wiedziałam jedynie, że rozgrywany jest tam mecz czeskiej piątej ligi (krajský přebor muži).

Czeski futbol
Z drugiej strony jednak, wiedziałam czego mniej więcej można się spodziewać po czeskiej piłce, również na tym poziomie rozgrywkowym. Czesi słyną z tego, że nawet w małych miejscowościach można spotkać stadion z trybuną (często zadaszoną), stoiskiem gastronomicznym, gdzie sprzedawane jest piwo i kiełbasa, no i całej tej otoczki około meczowej – bilety, programy, tablica z wynikiem… Coś czego ewidentnie bardzo brakuje w naszych niższych ligach.
Zgodnie z moimi oczekiwaniami – nie zawiodłam się, a do tego wszystkiego doszły naprawdę malownicze widoki w okolicy. Dopełnieniem tego był jesienny klimat, który sprawił, że wszystko to prezentowało się jeszcze bardziej klimatycznie. Jeśli chodzi o samą miejscowość Velké Losiny jest to gmina wiejska i wieś w powiecie Šumperk, w kraju ołomunieckim. Położona jest ona u stóp gór Jesioników i zaliczana do jednych z najstarszych i najbardziej znanych morawskich uzdrowisk, z tradycją od ponad 450 lat. Co ciekawe w XVII wieku wieś i zamek znajdujący się na jej terenie zasłużyły się niechlubnie w procesach czarownic, które zabiły dziesiątki niewinnych ludzi.
Na murawie i trybunie
Wracając jednak do sportowych wątków. Mimo dość sporej różnicy miejsc w tabeli (obecnie TJ Sokol Lázně Velké Losiny – 3, a SK Chválkovice – 12 miejsce) przebieg meczu był bardzo wyrównany. Co prawda pierwsze dwa gole strzelili gospodarze (w 27. i 53. minucie meczu), a przyjezdni zdobyli kontaktową bramkę dopiero w 73., to ich gra była naprawdę dobra i niewiele zabrakło przynajmniej do wyrównania. Jednak mimo meczu walki do ostatniego gwizdka, spotkanie zakończyło się zwycięstwem 2:1 zawodników grających przed własną widownią.

Na meczu pojawiło się 125 widzów i to takich typowo czeskich kibiców – zajadających się kiełbasą i popijających ją piwem, zbyt wiele na trybunie się nie działo, ale to raczej w tym kraju norma. Choć, muszę być rzetelna i wspomnieć o jednym wątku „chuligańskim” 🙂 Jeden z kibiców wypił chyba odrobinkę za dużo i zaczęło go nosić, aż zaniosło go na murawę, na którą wtargnął (znowu Czechy i znowu pitch invasion – o ostatnim czeskim wbiegnięciu jakie widziałam przeczytacie TUTAJ!). Po tym incydencie został wyprowadzony ze stadionu, ale jakoś na reszcie kibiców nie zrobiło to żadnego wrażenia. Ogólnie mam wrażenie, że Czesi to bardzo obojętny naród 🙂
Najlepsza miejscówka na stadionie i urocze reklamy
Muszę podzielić się z Wami jeszcze wrażeniami z samego stadionu. Oprócz malowniczych widoków, zaplecza gastronomicznego i pięknej trybuny, znalazłam też najlepsze miejsce do oglądania meczu na tym obiekcie – zobaczcie poniżej. Nie było tam nikogo, oprócz pana stewarda, a wzniesienie powodowało, że mecz oglądało się naprawdę dobrze. Do tego spokój i piękne widoki – idealne stadionowe miejsce dla takiego introwertyka jak ja 🙂
Moja uwagę na stadionie przykuły także reklamy – ręcznie malowane na ścianie wewnątrz krytej trybuny! Nie wiem jaka jest skuteczność marketingowa tego typu działań, ale jak dla mnie – fanki wszystkiego co specyficzne na obiektach piłkarskich – było to coś naprawdę uroczego i wymagającego zdecydowanie większego zaangażowania niż wydrukowanie baneru reklamowego 🙂

Myślę, że jak na przypadkowy wybór meczowy, trafiłam naprawdę genialnie. To chyba jeden z najbardziej malowniczych stadionów, na których miałam okazję do tej pory być. Szczerze polecam od czasu do czasu taki spontaniczny wypad do miejscowości, której zupełnie nie znacie – można się naprawdę miło zaskoczyć. Udało się też sfilmować kilka ładnych ujęć kamerą (m.in. chuligana, o którym wcześniej wspominałam:)) – właśnie pracuję nad stworzeniem wideo podsumowującego mój piłkarski rok, mam nadzieję, że już wkrótce będę się mogła podzielić z Wami efektami mojej pracy 🙂 Póki co załączam Wam małą galerię z opisywanego meczu.
TJ Sokol Lázně Velké Losiny – SK Chválkovice 2:1
(23.10.2016, krajský přebor muži, V liga)





















