Wyjazd na mecz do Drezna planowałam od dłuższego czasu. Za tym kierunkiem przemawiał przede wszystkim dobry poziom jaki prezentują kibice Dynama oraz bardzo praktyczny argument – z Wrocławia istnieje świetne połączenie komunikacyjne z tym miastem. Upatrzyłam sobie jeden z lepszych meczów ligowych, a dokładnie ten z Hansą Rostock, ale niewiele brakowało, a nie udałoby mi się zrealizować mojego planu wyjazdowego…
Trzecioligowa frekwencja
Wydawałoby się, że z zakupem biletu na trzecioligowy mecz nie powinno być większego problemu. Być może w Polsce, ale w Niemczech są zupełnie inne realia. W czasie, kiedy my mamy regularny problem z zapełnieniem (choćby w połowie!) niektórych ekstraklasowych stadionów (doskonałym a zarazem smutnym tego przykładem jest choćby ostatnia ligowa frekwencja Śląska Wrocław – niespełna 7 500 kibiców, a w tym 1 300 gości na stadionie o pojemności 42 771…). Tymczasem w przypadku zakupu biletów na mecz na Rudolf-Harbig-Stadion sprzedaż otwarta ruszyła o godzinie 10:00, a o 10:15 tego samego dnia wszystkie dostępne bilety były już wyprzedane. W ten oto sposób teoretycznie straciłam możliwość pojawienia się w Dreźnie na meczu. Byłam już naprawdę bliska odpuszczenia tego spotkania, ale w ostatniej chwili udało mi się zdobyć bilet trochę okrężną drogą. A dokładniej: dostałam numer do kogoś, ten ktoś miał mi pomóc w mojej sytuacji, a później przyszedł do mnie sms, że bilet już na mnie czeka w Dreźnie 🙂 To jedna z tych rzeczy, które uwielbiam w kibicowskim świecie, bo wbrew temu co pokazuje się w mediach, kibice pomagają sobie, czasami nawet ponad swoimi wewnętrznymi podziałami. Bo czemu by nie pomóc komuś kto ma podobną zajawkę i chce pokonać ponad 330 km, aby zobaczyć mecz Twojej ukochanej drużyny? 🙂

Na meczu pojawiło się aż 28.622 kibiców (w tym jedna ja i 2100 fanów gości). Stadion był właściwie cały zapełniony, oprócz oczywiście sektorów blisko kibiców przyjezdnych, które dla bezpieczeństwa zostały puste i oddzielały mocno nieprzepadających za sobą kibiców od siebie. Naprawdę tak pełny stadion w 3. lidze robi imponujące wrażenie!

Klimat na stadionie
Pomijając aspekty związane z frekwencją, warto zwrócić także uwagę na rzecz wyjątkową na stadionach w Niemczech. Wyjątkową zwłaszcza dla nas Polaków. Chodzi o miejsca stojące na obiekcie. U naszych zachodnich sąsiadów jest to coś zupełnie normalnego, a wręcz wymaganego przez przepisy niemieckiej federacji piłkarskiej. Na takim rozwiązaniu korzystają dwie strony – żywiołowo dopingujący fani mogą sobie swobodnie kibicować, a klub korzysta ze zwiększonej puli biletów (z jednego miejsca siedzącego można zrobić średnio 2 miejsca stojące). W przypadku Rudolf-Harbig-Stadion dysponuje on aż 11 055 miejscami stojącymi.

Nie byłam jakoś bardzo bardzo zaskoczona dopingiem na stadionie Dynama, bo wiedziałam, że kibicowsko ekipy z Niemiec dają radę, a ta z Drezna ma podobny do polskiego styl dopingowania. Co nie zmienia faktu, że to wciąż imponujące mieć tak głośny i zorganizowany doping, mimo braku wielkich gwiazd na boisku i oglądania poziomu piłkarskiego mimo wszystko pozostawiającego wiele do życzenia (ale kto chodzi na mecze oglądać piłkę?:))
Co do oprawy – Dynamo zaprezentowało sektorówkę nawiązującą do ich nadchodzącego awansu do 2 ligi. Zobaczcie sami, jak prezentowała się całość:
Wypada także pochwalić kibiców gości. W mojej ocenie pokazali się z naprawdę dobrej strony, a przede wszystkim byli bardzo głośni. Pojawiły się też flagi, które zrobiły fajne wizualne wrażenie.

Aaa… dobrze by było przynajmniej podać wynik 🙂 Mecz zakończył się rezultatem 2:2 (1:0) i zdecydowanie należał do tych emocjonujących. Dynamo prowadziło praktycznie całe spotkanie 1:0. W 82. minucie po bramce samobójczej Hansa wyrównała na 1:1, niedługo później, bo w 87 minucie Dynamo znowu objęło prowadzenie, aby je stracić w 90. minucie, kiedy zwycięstwo wydawało się już przesądzone. Remis ewidentnie ucieszył kibiców Hansy Rostock (aktualnie 13. miejsce w tabeli), a u kibiców z Drezna widoczny był zrozumiały niedosyt (ich klub jest liderem ligi). Oczywiście wynik miał znaczenie nie tylko ze względu na sytuację w tabeli. Kibice obu drużyn zwyczajnie (a w sumie to nadzwyczaj) za sobą nie przepadają, a sam mecz tych klubów jest dość prestiżowy i popularnie nazywany Ost-Derby.

Klub z największą sektorówką w Europie
Warto przypomnieć spotkanie Dynama z 1.FC Magdeburg z ubiegłego roku (a dokładnie z 31.10.2015). Przed rozpoczęciem meczu kibice z Drezna pokazali stworzoną przez siebie największą sektorówkę Europy… a może bardziej trafnym określeniem przewijającym się w sieci jest „stadionówka”. Sam pomysł stworzenia czegoś na aż tak dużą skalę pojawił się w 2011 roku i funkcjonował pod nazwą „Projekt X”. Przez dwa lata zgromadzono kwotę 25 tys euro, która pozwoliła na uszycie gigantycznej flagi. Co ciekawe, do samego końca ultrasom z Drezna udało się utrzymać w tajemnicy skalę ich planów. Ta ogromna sektorówka przykryła praktycznie cały stadion (za wyjątkiem sektora gości), a na niej ukazał się napis „Die Legende aus Elbflorenz, der Verein mit den besten Fans” (Legenda Florencji nad Elbą, Klub z najlepszymi kibicami).
To jak bardzo kibice są zaangażowani w swój klub było widać w jeszcze jednym wartym przypomnienia momencie. Stadion w Dreźnie został zamknięty za wyjazd 10-tysięcznej grupy kibiców Dynamo na spotkanie z Borussią, kiedy to na trybunach odpalono pirotechnikę. Mimo zakazu wejścia na stadion w meczu z FC Ingolstadt (11.03.2012) fani sprzedawali wejściówki na ten mecz, tyle, że uprawniały one do wspólnego dopingu na klubowym parkingu. Jak myślicie, jak się to skończyło? Pod stadionem zebrało się 35 tysięcy ludzi czyli nadkomplet!
Czysty fanatyzm, wiara, która przetrwała lata niższych lig, to coś co najbardziej pokazuje fenomen kibicowania. To nie są kibice sukcesu, to ludzie, którzy po prostu kochają swój klub, bez względu na ligę i jej poziom sportowy. Kibice z charakterem, którzy pokazują całemu kraju, jak zachowują się wierni fanatycy. I jak widać, choć sam klub gra aktualnie w 3. lidze, to fani dbają o to, aby o zespole z Drezna było głośno – bez względu na wyniki sportowe, choć te akurat w ostatni czasie są budujące.
Wielokrotny mistrz Wschodnich Niemiec
Biorąc pod uwagę wszystko powyżej: frekwencję na meczach, zaangażowanie kibiców i ich ogromną pasję, aż ciężko uwierzyć, że to klub, który ostatni większy sukces odniósł w 1990 roku, a od 1995 nie występuje w Bundeslidze. Mimo braku aktualnych sukcesów, warto przypomnieć, że w przeszłości wyglądało to zupełnie inaczej. Dynamo Drezno to drużyna, która 8-krotnie zdobyła Mistrzostwo NRD (1953, 1971, 1973, 1976, 1977, 1978, 1989, 1990), 7 razy tryumfowała w Pucharze NRD (1952, 1971, 1977, 1982, 1984, 1985, 1990), a w 1989 roku udało jej się dojść do półfinału Pucharu UEFA. Aż szkoda, aby ekipa z tak dużym potencjałem kibicowskim nie miała aktualnie zbyt wielu okazji do świętowania sukcesów swojego klubu. Chociaż być może jeden powód się zbliża – awans do 2. ligi 🙂
Czego mi brakowało podczas tego meczu? Zdecydowanie pirotechniki. Niestety wiem, że ten temat w Niemczech jest ciężki do przeskoczenia i nawet w jeszcze niższych ligach konsekwencje użycia są naprawdę wysokie. Z tego co dowiedziałam się od ultrasów, policja bardzo łatwo wychwytuje zachowania niezgodne z prawem (podczas spotkania filmowane przez policje były ekipy kibicowskie dwóch drużyn).
Czego nie zabrakło? Zimnego piwa po meczu w miejscu, gdzie spotykają się kibice. Co było piękne – w Niemczech nie ma zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych, a ja lubię takie pomeczowe klimaty 🙂 Dzięki rozmowom przy piwku udało mi się zebrać kilka kibicowskich magazynów i vlepek oraz po prostu pogadać o kibicowskim świecie. Na plus również zaskoczyła mnie bardzo dobra znajomość kibiców Dynamo polskiej sceny kibicowskiej.
PS. 1. Więcej zdjęć z tego spotkania znajdziecie u zaprzyjaźnionego fotografa: erlebnis-stadion.de
PS. 2. Dla osób lubiących chuligańskie klimaty – przed mecze miała miejsce walka pomiędzy ekipami Dynamo i Hansy. Bardzo łatwa do wyszukania w sieci 🙂
PS. 3. Moja skromna galeria meczowa:











