Rzadko mi się zdarza, abym pojawiała się na stadionie jednego klubu kolejny raz i to w dodatku w krótkim odstępie czasu. Raczej preferuję nowe miejsca i kluby, ale jeśli podczas pierwszej wizyty coś zrobiło na mnie naprawdę dobre wrażenie, to z chęcią wybieram się tam ponownie. Tak było w przypadku mojego drugiego w tej rundzie meczu w Namysłowie – tym razem obejrzałam pojedynek lokalnego Startu ze Stalą Brzeg.
Znowu w Namysłowie?
Moja ostatnia wizyta na stadionie przy Pułaskiego miała miejsce dokładnie 12.03.2016 i był to wypad na jeden z najciekawszych (jeśli nie najciekawszy) meczów w IV lidze opolskiej i to zarówno pod względem sportowym, jak i kibicowskim – mowa oczywiście o spotkaniu z Chemikiem Kędzierzyn-Koźle. Szeroką relacje z tego spotkania znajdziecie TUTAJ.
Dlaczego do Namysłowa wybrałam się ponownie? Przede wszystkim dlatego, że lubię takie lokalne, stosunkowo małe kluby, z ciekawą historią i sukcesami w przeszłości, które mimo aktualnie słabego poziomu sportowego, nadal mają wiernych kibiców pokazujących swoim dopingiem jednoznacznie, że świetnie odnaleźliby się również w wyższych klasach rozgrywkowych. Naprawdę cenię to, że pomimo słabej ligi, kiepskich wyników, kibice nadal reprezentują dobry poziom i chyba stąd u mnie ta sympatia do czerwono-czarnego klubu (i jego kibiców:)). Inna sprawa, że był to również ligowo ciekawy pojedynek, pomiędzy zdecydowanym liderem IV ligi, a drużyną broniącą się przed spadkiem. Do tego staram się na bieżąco śledzić poczynania klubu z Brzegu, bo to miasta, które jest mi bliskie z racji miejsca zamieszkania. Te kilka czynników zdecydowało o tym, że z chęcią wybrałam się raz jeszcze do miasteczka, które większości z Was kojarzy się pewnie z browarem 🙂

Start Namysłów – Stal Brzeg 0:1
Patrząc na sportowe aspekty spotkania, zgodnie z oczekiwaniami na boisku Stal potwierdziła, że jej dominacja w obecnym sezonie nie jest dziełem przypadku, choć wynik mógłby wskazywać na coś innego. Mimo skromnego zwycięstwa, sugerującego wyrównany mecz, należy rzetelnie przyznać, że przewaga Stali była tak wyraźna. Na pewno trzeba zwrócić uwagę na to, że zawodnicy Startu choć byli zaangażowani i zdeterminowani w swojej grze, to jednak nie stworzyli zbyt wielu akcji zagrażających bramce solidnej i poukładanej drużyny z Brzegu. Właśnie w ofensywie Start miał największe problemy i chyba tego elementu brakowało najbardziej w spotkaniu z tak klasowym przeciwnikiem.
Jedyną bramkę tego spotkania strzelona w 29. minucie spotkania.
Warto wspomnieć, że Stal Brzeg to dziś zespół, który spośród wszystkich grup IV ligi w Polsce (a jest ich dokładnie 20) legitymuje się drugą średnią punktową na mecz (Stal ma przeciętną 2,64, podczas gdy najlepsza Olimpia Kowary z grupy dolnośląskiej 2,71). W dodatku brzeska drużyna jechała do Namysłowa, jako drużyna niepokonana od 29 spotkań na wyjeździe, a ostatnią swoją porażkę zanotowała właśnie w Namysłowie (29.09.2014: Start Namysłów – Stal Brzeg 1:0).
Po wygranej ze Startem seria wyjazdowych meczów bez porażki została przedłużona, a brzeżanie do awansu potrzebowali zdobycia tylko dwóch punktów w kolejnych pięciu meczach. Zgodnie z oczekiwaniami Stal zdobyła brakujące punkty już w kolejnym meczu (25.05.2016) dzięki zwycięstwu nad Starowicami, które znajdują się również w czołówce tabeli. Wynik 3:1 i zdobyte 3 punkty zagwarantowały brzeskiej drużynie tytułu mistrza Saltex IV Ligi, a kibice Stali w końcu mogli oficjalnie świętować ten sukces, choć już od dawna każdy wiedział, że awans to tylko kwestia czasu. Dla klubu z Brzegu duże gratulacje, bo cały sezon był w ich wykonaniu naprawdę dobry, a przede wszystkim równy, a sam awans do III ligi jest jak najbardziej zasłużony.
Kibice i nadchodzące wyzwania
Jeśli nie bywacie na stadionach w niższych ligach – uwierzcie mi na słowo dopingujący kibice na tym poziomie rozgrywkowym (IV liga) to naprawdę rzadkość. Stąd zawsze mnie cieszy jeśli uda mi się wybrać na mecz, w którym fani dwóch drużyn potrafią i chcą ze sobą rywalizować. Szczęśliwie dla mnie w trakcie meczu Start – Stal dużo działo się także na trybunach, gdzie kibice obu zespołów stworzyli fajną atmosferę, głośno kibicując swoje kluby.

Jeśli chodzi o ekipę z Namysłowa tym razem nie wypadła ona aż tak efektownie jak w marcowej rywalizacji, niemniej doping mógł się podobać. Taki trybunowy występ z gatunku solidnych, choć bez fajerwerków (dosłownie, czego bardzo mi brakowało). Jednolicie ubrani, dobrze znający repertuar, choć rzadziej wspomagający dopingiem niż konkurenci po przeciwnej stronie murawy.
Natomiast fani z Brzegu, choć werbalnie zdecydowanie częściej okazywali swoją obecność na trybunach, to ich doping trochę różnił się od tego namysłowskiego. Na sektorze zajmowanym przez sympatyków żółto-niebieskich było na pewno kolorowo (trudno było doszukać się dominacji barw Stali w ubiorze jej kibiców, choć szalików nie brakowało). Było też w ich dopingu dużo spontaniczności i żywiołowości. Dla mnie było to lekkim zaskoczeniem, bo obserwując fanatyków różnych klubów w ostatnim czasie, ci generalnie na większości stadionów preferują trochę inne standardy. Cytat jednego z kibiców Startu starszego pokolenia w sporym stopniu oddaje klimat brzeskich fanów:
…
„Przypominają mi nas z czasów naszego raczkowania na trybunach, a więc z początku lat 90-tych. Dużo krzyku, mało spójności, brak wyraźnego lidera i pełen spontan. Przede wszystkim za częste rozwadnianie dopingu wrzutami na mundurowych i równie za częste pozdrawianie poszczególnych piłkarzy. Tak, jakby brakowało repertuaru do wspierania całego zespołu. Aż strach pomyśleć, co się wydarzy, jeśli tak spontaniczna i nieświadoma niepisanych standardów w kibicowskim świecie grupa wybierze się do Bielska-Białej, Jastrzębia czy nawet Opola. Może być dużo śmiechu i strachu”.
…
Komentarz może i dosadny, ale przyjmuję, że gość z którym rozmawiałam, wie o czym mówi. Poza tym już przy wieczornym piwie jeden z czołowych fanów Startu właściwie powtórzył to, o czym usłyszałam wcześniej. Zresztą sama byłam lekko zaskoczona jak podczas robienia przeze mnie zdjęć usłyszałam komentarz jednej z pań z brzeskiego młyna, w stylu: „Po co ona robi te zdjęci?”. Nie wiem na 100% czy był on skierowany do mnie, ale jeśli tak, no to faktycznie dziwna sprawa – moje stadionowe doświadczenie wyraźnie pokazuje, że kibice wbrew pozorom chcą, aby ich fotografować i przekazywać szerszemu gronu odbiorców to jak prezentują się na trybunach. No, ale jak widać chyba się nie znam 🙂
Warto zauważyć, że dla brzeskich kibiców awans do III ligi to z pewnością ogromne wydarzenie, jednak trzeba wiedzieć, że nie pierwszyzna. Ostatni raz na tym poziomie (ówczesna III liga, grupa: VI) „Stalówka” występowała w sezonie 1979/80, co jednak oznacza, że już tylko najstarsi fani mogą spiąć klamrą stare i obecne czasy – może stąd brak jeszcze wypracowanego własnego stylu kibicowania (a także solidnych flag i innych kibicowskich gadżetów, ale takich z prawdziwego zdarzania – nie szalików:)). Zatem moim zdaniem w rozgrywkach III ligowych, nie tylko piłkarze, ale i kibice staną przed meczowymi wyzwaniami. Brzeskich fanów czeka rywalizacja ze znanymi w środowisku kibicowskimi ekipami – warto mieć to na uwadze i być może do tej rywalizacji na trybunach także się przygotować. Czas pokaże – póki co trzymam kciuki przede wszystkim za to, aby odleglejsze wyjazdy i ewentualne porażki nie zniechęciły brzeskich kibiców przyzwyczajonych w tym sezonie do krótkich tras i właściwie permanentnego smaku zwycięstwa 🙂

Również przed kibicami Startu stoi duże wyzwanie. Klub ten znalazł się na największym zakręcie od chwili reaktywacji, która miała miejsce w 2000 roku. Tu wyjaśnienie: w styczniu 1999 r. zespół z 17-tysięcznego miasteczka występował na zapleczu ekstraklasy, jednak w wyniku decyzji ówczesnego właściciela i głównego sponsora klubu, drużyna została w… rundzie wiosennej przeniesiona do Opola, gdzie występowała jako Odra. Był to zresztą pierwszy i jedyny przypadek w historii polskiej piłki klubowej na poziomie centralnym, gdzie doszło do przeniesienia (fuzji) w trakcie sezonu – jak widać kiedyś wszystko się dało załatwić 🙂 Wracając jednak do meritum, Start po reaktywacji wydobył się z klasy A do IV ligi, gdzie (z przerwami na występy w III lidze) rywalizuje od sezonu 2002/03. Tymczasem dziś jest jedną nogą w okręgówce i żeby się utrzymał, musi zostać spełniony nie jeden, ale kilka warunków. Ich sytuacja nie jest do pozazdroszczenia i naprawdę szkoda by mi było, żeby ten niewielki, ale jednak zasłużony dla Opolszczyzny klub z tradycjami i kibicami kopał się za chwilę z nową konkurencją po boiskach nierzadko przypominającymi pastwiska. Gdyby jednak doszło do spadku – mam olbrzymią nadzieję, że kibice przy klubie pozostaną i przetrwają te trudniejsze chwile.
Nowy stadion – nowy rozdział?
Ewentualny spadek Startu, to nie tylko problemy w klubie rozpoznawalnym głównie przez futbol. To również cios dla kibiców i bardzo prawdopodobny powód do przemyśleń dla tamtejszej władzy, która jest już na etapie dogrywania szczegółów projektu nowego kompleksu sportowego. Jego jedną z najważniejszych składowych będzie gruntowna modernizacja archaicznego obiektu przy Pułaskiego.
Mnie osobiście „Stadion Sportowy” przyciąga, bo jest oldschoolowy, dosyć mocno zaniedbany, ale jednak klimatyczny. Rozumiem jednak, że nic nie może trwać wiecznie, a kibicom też należy się oglądanie meczów w przyzwoitych warunkach. Stąd plany całkowitego wyburzenia żółto-niebieskiej trybuny, a przy okazji podwyższenia i zadaszenia trybun czerwono-czarnych. Że nie wspomnę o budowie na terenie stadionu hali widowiskowo-sportowej. Dowiedziałam się też, że oba obiekty (stadion i hala) mają niezależnie pomieścić po około 1000 widzów, a stadion będzie spełniać wymogi licencyjne dla poziomu II ligi. Plany i owszem ambitne, ale na teraz i piłkarze i ich kibice są mocno zaniepokojeni złą sytuacją w tabeli. Bo o ile na górze tabeli IV ligi opolskiej prawie wszystko jest jasne, to w jej dole jest dość duży ścisk i kilka drużyn będzie do końca walczyło o utrzymanie – w tym niestety również drużyna z Namysłowa.

źródło: www.startnamyslow.pl
P.S. 1. Muszę jednak przyznać, ze początkowo myślałam jedynie o obejrzeniu tego meczu, bez pisania kolejnego wpisu, bo wydawało mi się, że o namysłowskim klubie napisałam właściwie wszystko po pierwszej wizycie. Już w trakcie meczu miałam dość spore wątpliwości, czy pisać relację z tego miejsca i czy da się stąd jeszcze coś wycisnąć w tym temacie. Jak widać okazało się, że i ciekawy rywal i pomeczowe rozmowy z kibicami – jak to w życiu – w sposób naturalny podsunęły mi kilka, mam nadzieję, że ciekawych wątków.
PS. 2. A propos wspomnianego w tekście browaru Namysłów – podczas tej ostatniej wizyty miałam standardowo okazję posmakować lokalnego piwa, choć tym razem wyjątkowo cały wieczór towarzyszyło mi piwo Namysłów Ciemne Typu Irlandzkiego – piłam je po raz pierwszy i z czystym sumieniem Wam je rekomenduję! 🙂
PS.3. Mała uwaga do kibiców z Brzegu – bardzo Was szanuję, doceniam i trzymam kciuki za Wasz rozwój, bo wiem, że jesteście na początku Waszej kibicowskiej drogi. We wpisie przedstawiłam jedynie to co widziałam na meczu – mam świadomość, że wszystko wymaga czasu i dlatego z chęcią Was odwiedzę w nowym sezonie i pokaże co się u Was zmieniło na plus 🙂 Powyższy wpis w żadnym stopniu nie miał być krytyką, a jedynie motywacją do tego, aby dorównywać innym – tym bardziej, że macie do tego świetny potencjał ludzki.






























