Miałam okazję odwiedzić wiele miast w Europie, czasami nawet na dłuższą chwilę, ale póki co numerem jeden jest dla mnie Lwów. Podczas mojego 2-miesięcznego pobytu w tym mieście w ramach wolontariatu (więcej o tym w poprzednim wpisie), chciałam poznać te miasto również z tej sportowej strony. I dlatego też trafiłam na Stadion Ukraina, a dokładniej na mecz Ligi Europejskiej: Karpaty Lwów – St. Patrick’s Dublin (28.07.2011).
Klimat nadchodzącego EURO 2012?
Jedyna rzecz, która przypominała mi wtedy o nadchodzącym Euro i przygotowaniach do tej imprezy była rozkopana główna ulica Lwowa, która wyglądała dokładnie tak, jak na zdjęciu obok. W każdym razie zupełnie nie czuło się klimatu nadchodzących Mistrzostw, a ja cały czas byłam w szoku, że tak wielka i prestiżowa impreza odbędzie się w tak nieprzygotowanym do tego miejscu. Naprawdę, te nasze polskie opóźnienia i obawy co do stanu przygotowań, wydawały się całkiem zabawne w porównaniu do tego co zobaczyłam we Lwowie. I choć miasto jest naprawdę piękne (mimo że bardzo zaniedbane) i ma niesamowitą atmosferę, to jednak w pewnych kwestiach stanowczo odbiegało od naszych europejskich standardów i wyobrażeń. Dla mnie Lwów był dużym szokiem i jestem ciekawa, co musieli czuć Niemcy czy Portugalczycy, którzy przyjechali na Euro kibicować swoim drużynom. Kto był na Ukrainie ten wie, jak mogą zaskoczyć tak podstawowe sprawy jak choćby toaleta 🙂
Kontrowersyjne Karpaty Lwów
Jak pewnie większość z Was wie, Karpaty Lwów to zdecydowanie nielubiany przez Polaków klub. Trudno się temu dziwić, kiedy widzi się na meczach tej drużyny sektorówki z wizerunkiem Stepana Bandery, a klub obok starych zielono-białych barw oficjalnie obrał sobie barwy czerwono-czarne. Kolory te to symbole organizacji OUN i UPA, która podczas drugiej wojny światowej wymordowała około 120 tysięcy Polaków. Chyba najbardziej bolesne jest to, że władze klubowe zupełnie nie widzą niczego złego w promowaniu takiej nacjonalistycznej ideologii.
„Wybór właśnie takich kolorów stroju to swoisty ukłon w stronę kolorystyki ruchu narodowo-wyzwoleńczego walczącego o wolność Ukrainy, na czele, którego stał Bohater Ukrainy, Stepan Bandera”.
Danyło Nikulenko, szef centrum prasowego klubu
Głośno na temat rezerwowych barw i samej drużyny było w 2014 roku, kiedy to władze klubu Stal Mielec na obchody 75-lecia klubu zaprosiły właśnie Karpaty. Zaproszenie to oprotestowały środowiska kresowe, które przypomniały m.in. o tym, jak sami piłkarze w koszulkach w nowych barwach pokazywali się pod pomnikiem Stepana Bandery – przywódcy OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów). Protest okazał się skuteczny, bo działacze mieleckiego klubu anulowali zaproszenie dla drużyny Karpat, a na turnieju pojawił się inny lwowski klub, ale z polskim rodowodem – Pogoń Lwów.
Stadion Ukraina
Co do samego stadionu, to razem ze znajomymi wybraliśmy się tam przede wszystkim ze względu na fakt, że rozgrywany był mecz Ligi Europejskiej, ale też byliśmy ciekawi jak wygląda stadion drużyny w najwyższej lidze rozgrywkowej na Ukrainie. Sam zakup biletów nie sprawił nam żadnego problemu, dostaliśmy tyle biletów ile potrzebowaliśmy, bez okazywania dokumentów. Koszt – jedyne 30 hrywien, co również nas mile zaskoczyło, ale z tego co dowiedzieliśmy się od lokalnych kibiców, niektórzy z nich bilety dodrukowywali. Inne sposoby na wejście za darmo na mecz o jakich usłyszeliśmy to przedostanie się przez płot lub posiadanie znajomego ochroniarza 🙂

Na sam stadion przyjechaliśmy z dużym zapasem czasu, jak się okazało na miejscu zupełnie niepotrzebnie, choć dzięki temu miałam sporo czasu na zrobienie zdjęć (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będę prowadzić ten blog, ale jak widać intuicja słusznie podpowiedziała mi żeby zrobić masę zdjęć). Miejsce wybraliśmy zaraz przy sektorze ultrasów, co dobrze widać na zdjęciach.
Stadion Ukraina może pomieścić 27 925 widzów, a podczas meczu z St. Patrick’s było ich ok. 13 000. Co prawda po wybudowaniu na Euro 2012 stadionu – Arena Lviv, drużyna Karpat miała przenieść się na nowy obiekt, to z tego co udało mi się ustalić, klub występuje głównie na starym stadionie (przynajmniej tak było w ostatnich kolejkach ligowych).
Co do samego klimatu na stadionie, kibice gospodarzy zaprezentowali kartoniadę, rzucali serpentyny i machali flagami na kiju. Wyglądało to całkiem w porządku, pomijając oczywiście banderowskie wstawki. Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla gospodarzy, także mogliśmy po meczu udać się bezpośrednio do pobliskiego sklepu po piwo 🙂
PS. Aby poczuć klimat kibicowski miasta wrzucam też kilka zdjęć vlepek i innych akcentów około piłkarskich, jakie udało mi się spotkać we Lwowie:
PS. 2. Jeśli chodzi o Ukraińskie Karpaty, to faktycznie lubię, ale te poniżej:






















